|
Trzy Krzyże Oleśnickiej Bazyliki
Oleśnicka Bazylika Mniejsza to budowla gotycka, której
ostateczny kształt nadano po przebudowie w 1469 r. Ta strzelista
bryła z wysoką wieżą dobrze widoczna jest z daleka przez podróżujących
drogą z Wrocławia w kierunku Warszawy. Z dużej odległości
zlewa się w jedno założenie architektoniczne z zamkiem, który
przez blisko 560 lat był siedzibą oleśnickich książąt.
Księstwo założone przez jej pierwszego piastowskiego władcę
Konrada I Namysłowskiego w 1320 r. trwa do 1884 r." Wtedy
umiera bezpotomnie ostatni książę oleśnicki z linii
brunszwickiej Wilhelm. W następstwie jego bezpotomnej śmierci
księstwo wraz ze wszystkimi dobrami przypadło Koronie Pruskiej i
stało się lennem każdorazowego następcy tronu Rzeszy
Niemieckiej i Prus."
Kościół zawsze był miejscem modlitwy rodziny książęcej i
nazywany był kościołem zamkowym. W 1998 r. otrzymuje godność
Bazyliki Mniejszej pod wezw. Św. Jana Ewangelisty .
Pierwszy murowany kościół wybudował Konrad Namysłowski wraz z
zamkiem w 1320 r.Między zamkiem i kościołem wykopano istniejącą
do tej pory fosę. Trzysta lat później książę oleśnicki
Karol II z rodziny Podiebradów buduje nad fosą galerię podkreślając
w ten sposób związek kościoła z zamkiem . Ten obrońca wiary
chrześcijańskiej stawał na czele śląskiej jazdy przy boku
cesarza Rudolfa w okresie wojny tureckiej trwającej w latach
1593-1606 .
Dynastie rządzące oleśnickim księstwem uważały kościół
zamkowy za miejsce reprezentacyjne mówiące o pozycji społecznej
rządzącej rodziny i sytuacji ekonomicznej księstwa. Z tych zależności
wynikały fundacje do dzisiejszego dnia świadczące o hojności
rządzących dynastii i w decydujący sposób podnoszące rangę
artystyczną wystroju wnętrza zamkowego kościoła.
W latach: 1990 do 2002 r. trwała gruntowna renowacja kościoła,
zarówno struktury budowlanej, jak również wyposażenia świątyni,
którą zainicjował proboszcz parafii św. Jana Ap. i kustosz
bazyliki ks. Infułat Wł. Ozimek.
Mnie przypadł zaszczyt przeprowadzenia renowacji wyposażenia świątyni,
dając mi możliwość przeżycia dwunastoletniej przygody z dziełami
sztuki, jakie nie zawsze łaskawy los zachował w tym kościele
dla następnych pokoleń.
W tym miejscu chciałbym opowiedzieć nie o wspaniałych obiektach
książęcego mecenatu, lecz o przedmiotach sztuki odnalezionych
przypadkowo w trakcie renowacji bazyliki. Są to trzy krzyże, których
dokładne pochodzenie jest nieznane, ale obecnie znajdują się w
bazylice i być może powstały dla tego miejsca. Nie wspominają
o nich katalogi sztuki, nie wymienia się ich w opracowaniach
historii kościoła, ale ich historia mocno splata się z życiem
zwykłych ludzi.
Najstarszym z tych krzyży jest krzyż gotycki, powstały ok. 1480
r. Przechowywany był w zakrystii bazyliki, wielokrotnie
przemalowywany, posiadał grubą warstwę kitu położoną na
stawy ramion. Po usunięciu tych, jak sądzę, wielowiekowych
zmian odsłonięto dobrze zachowaną oryginalną gotycką
polichromię. Żółto blada karnacja na kończynach urozmaicona
czarnymi użyleniami i stróżkami krwi robiła duże wrażenie.
Dużym zaskoczeniem było usunięcie warstwy kitu ze stawów
ramion, gdy spod tej warstwy wyłoniły się drewniane zawiasy służące
do składania ramion (fot.1 i 2) .
 |
 |
 |
| Przed renowacją |
Przed renowacją |
Po renowacji |
Ten fakt wskazuje, że mamy do
czynienia z krzyżem wielkopiątkowym, używanym w czasie
misterium triduum paschalnego. Po odsłonięciu krzyża i zakończeniu
nabożeństwa wielkopiątkowego przez kapłana wyjmowano gwoździe,
składano ramiona figury i w asyście procesji odnoszono ją do
grobu. Kiedy zadecydowano o zmianie funkcji krzyża i
przeniesieniu go w zacisze zakrystii? Być może ten fakt można
powiązać z datą 1538.Wtedy to zainstalowany został pierwszy
protestancki zarządca parafii Mikołaj Poleman. Ta zmiana nie
nastąpiła w sposób gwałtowny i nie była też decyzją
polityczną. Już bowiem w 1522 r. Książe Karol I prowadził
korespondencję z Marcinem Lutrem, ale do śmierci w 1536 r. nie
zmienił wyznania. Dopiero jego syn książe Jan wychowany już w
innym duchu sprowadził po śmierci ojca pierwszego duchownego
luterańskiego Grzegorza Storcha zwanego Pelargusem .
Po zrekonstruowaniu brakujących detali w drewnie lipowym, uzupełniono
warstwę podkładów pod polichromię zaprawą klejowo-kredową,
następnie wykonano retusze. Od czasu zakończenia renowacji krzyż
eksponowany jest na ścianie prezbiterium bazyliki, a w czasie
misterium wielkopiątkowego jest wykorzystywany do adoracji krzyża
(fot.3).
Czyżby czas zatoczył koło, by ta piękna gotycka figura
przypominała nam o jego ulotności? Stając przed nią możemy uświadomić
sobie, że te pięć stuleci, które dzielą nas od momentu, kiedy
została usunięta z kościoła, jest niczym wobec trudnych
problemów, na jakie wszyscy próbujemy znaleźć odpowiedź. Może
patrząc na nią łatwiej będzie je odnaleźć, lepiej zrozumieć
siebie samego.
Drugim krzyżem oleśnickiej bazyliki jest krzyż malowany na
desce sosnowej o dł. 265cm.Niespotykany w swej formie na Dolnym
Śląsku powstał najprawdopodobniej po wojnie trzydziestoletniej,
ok. 1650r. Odnaleziony został w trakcie renowacji mechanizmu i
prospektu organowego. Znajdował się wśród desek tworzących
podest pod miechami organowymi. Powierzchnia polichromii
malowanej na desce przypominała spęcherzoną i przypaloną skórę.
Pokryta warstwą brudu i przemalowań skutecznie ukrywała to, co
w późniejszej pracy udało się odkryć (fot.4).
 |
 |
 |
| Przed renowacją |
Po renowacji |
Po renowacji |
Deska, z której
wykonano krzyż została wycięta z rdzenia pnia sosny, zapewne po
to, by nie ulegała wypaczeniom przy zmiennych warunkach
temperatury i wilgotności kościoła. Autor najprawdopodobniej
deskę opracował własnoręcznie, co widać na jej odwrocie,
bruzdy pozostawione po narzędziu do ścieniania grubości deski.
Jako zaczepu krzyża nie użył zwykłego metalowego haka, lecz
grubej wołowej skóry wmontowanej w drewno. Ujawnia to głębię
zaangażowania artysty przy wykonaniu dzieła i przywołuje na myśl
starą tradycję średniowiecznych krzyży pokutnych.
Drewno krzyża, jak również postać ukrzyżowanego Zbawiciela
namalowane są na sosnowej desce, na kredowo-klejowym podkładzie.
Postać Ukrzyżowanego wycięta jest w desce według rysunku,
konturu postaci. Tworzy to iluzję trójwymiarowej rzeźby przypiętej
do krzyża. Obie stopy osobno ustawione na podpórce, przebite gwoźdźmi.
Białe peryzoniu o bogatej formie, jakby rozwiane na wietrze.
Tabliczka nad głową namalowana jako biała, kwadratowa kartka
papieru. Całość tworzy manierystyczną formę dominującą
jeszcze w tym czasie na dolnym Śląsku.
Zniszczenia, jakie rozpoznano na powierzchni krzyża nastąpiły
na skutek działania wysokiej temperatury. Prawdopodobnie krzyż
ten gromadził dużą grupę wiernych, palono wiele świec
wotywnych, które podniosły znacznie temperaturę powodując
nadpalenia i spęcherzenia warstwy malarskiej. Wysoka temperatura
spowodowała również otwarcie się porów sosnowej deski i
wyciek żywicy. Sądząc po zniszczeniach największy wyciek nastąpił
na wysokości klatki piersiowej. Nie trudno wyobrazić sobie, jaki
to wtedy musiało wywołać efekt. Prawdopodobnie świec przybywało,
zwiększał się zakres nadpalonej farby i wyciek żywicy. Stało
się to niewątpliwie jedną z najważniejszych przyczyn oddania
krzyża do renowacji, w trakcie której został gruntownie
przemalowany. Powtórzono ten zabieg kilka razy, tak, że krzyż
zatracił swój niepowtarzalny urok i siłę oddziaływania. Działo
się to niewątpliwie na przestrzeni kilkudziesięciu, a bardziej
prawdopodobne, że kilkuset lat. Przeniesiony do pomieszczeń
gospodarczych ze względu na swoje gabaryty stał się niewygodnym
przedmiotem o blisko trzymetrowej długości. Miejsce pod miechami
organowymi stało się idealnym schronieniem, wsunięty między
deski podobnej długości nie wadził nikomu. W trakcie
konserwacji, po sprasowaniu podniesionych pęcherzy,
zabezpieczeniu deski przed ponownym wypływem żywicy, po usunięciu
warstw okopceń i przemalowań, odsłonięto świetlistą karnację
i niezwykłe spojrzenie na wpół przymkniętych oczu. Pełen boleści
wyraz mówiący- "jeszcze dziś będziesz ze mną w
raju"- przykuwa uwagę oglądającego(fot.5). Dużym przeżyciem
dającym satysfakcję było rekonstruowanie zniszczonych fragmentów
polichromii, kiedy uzupełniany był każdy ubytek farby w
zakresie jego granic, pojawiały się kształty mięsni, wypukłość
kolan, faktura dobrze anatomicznie zakomponowanej postaci(fot.6).
Po zakończonej renowacji gospodarz parafii, ksiądz kustosz
znalazł godne miejsce ekspozycji tego poruszającego wyobraźnię
krzyża. Eksponowany jest na ścianie południowej nawy bocznej
oleśnickiej bazyliki. Miejsce to stało się miejscem modlitwy. O
dużym zainteresowaniu i oddziaływaniu krzyża, nawet na grupę
energoterapełtów świadczy artykuł zamieszczony przez nich w
oleśnickim piśmie Panorama Oleśnicka ze zdjęciem, na którym
widnieje duża łuna światła- energii wydobywającej się z krzyża.
Nie znamy zleceniodawcy krzyża, ani jego wykonawcy. Zadziwiają
gabaryty tego zlecenia. Stopień zaangażowania wykonawcy (siła
wyrazu postaci) może sugerować, iż była to jedna i ta sama
osoba. Tradycja i obowiązek stawiania krzyży pokutnych, wynikające
ze średniowiecznego prawa zanika po 1532, kiedy to cesarz Karol V
wprowadza kodeks karny obejmujący prawo karne i proces karny (Constitutuo
Criminalis Carolina). Zdarzają się jednak przypadki stawiania
tych krzyży dla upamiętnienia tragicznie zmarłego . Ten zwyczaj
ewoluuje po dzień dzisiejszy w formie kapliczek ustawianych przy
drogach na miejscu tragicznego wypadku samochodowego. Jest to
dowodem na wielką potrzebę, i znaczenie tych miejsc, ale także
odwołaniem się do Boga. Być może oleśnickie ukrzyżowanie
malowane na desce sosnowej powstało w wyniku takiej potrzeby
artysty z przed ponad trzystu pięćdziesięciu lat?
Trzeci krzyż Bazyliki nadszedł przesyłka z Francji. Nadawca byl
obywatel francuski pan Labidoire, zamieszkały w Morsang we
Francji. W czasie drugiej wojny światowej deportowany był przez
Niemców na teren dzisiejszej Polski, przetrzymywany w Ząbkowicach
Śląskich i zmuszany do niewolniczej pracy. Po wyzwoleniu przez
Rosjan został przewieziony przez nich do Oleśnicy i wieziony ok.
dwóch miesięcy. Prowadzony w kolumnie przez miasto obok kościoła,
dzisiejszej bazyliki na rumowisku dostrzegł pasyjkę krzyża , która
ukradkiem schował pod bluza. Po podpisaniu traktatu z Francja
Rosjanie uwolnili jeńców. Człowiek, który podniósł krzyż z
rumowiska przed kosciolem wracał z nim do domu jak inni, którzy
przeżyli ten straszny wojenny czas. Po pięćdziesięciu latach
krzyż z bazyliki powraca do Oleśnicy. W liście załączonym do
przesyłki pan Labidoire, który uratował krzyż od zniszczenia,
wyznaje: "Chrystus ten zajmował zawsze ważne miejsce w moim
domu i z żalem pozbywam się go, lecz wydawało mi się słuszne
oddać
go Wam, zanim dokończę mojego zywota [6]".
 |
| Po renowacji |
Krzyż poddano konserwacji, w trakcie której okazało się iż,
technologia zastosowana przy wykonaniu zapraw pod polichromie i
rodzaj pulmentu zastosowanego pod złocenia, są zbieżne z tymi
zastosowanymi przy ołtarzu głównym powstałym w 1708 r. Jest to
potwierdzenie pochodzenia krzyża i jego czasu powstania. Decyzja
gospodarza parafii św. Jana Apostola w Oleśnicy księdza infułata
Władysława Ozimka krzyż , którego losy tak namacalnie splotly
się z życiem człowieka stanął przy ołtarzu głównym w
Bazylice. Świadczy on o nieustającym związku człowieka z krzyżem.
Konserwator dziel sztuki
Wiesław Piechówka
- Dokument z 11 lipca 1908 r.
odnaleziony w puszce, na wieży oleśnickiej bazyliki, pod
stopą krzyża w 1998r. Obecnie pod opieką kustosza bazyliki
ks.infułata Wł. Ozimka.
- Martha Stein "Zur Geshichte
drr Sloskirche in Rels" 5, 1912 s. 219-223.6
- J. Maroń " Militarne
aspekty wojny trzydziestoletniej na Śląsku" Wrocław
2000 r. s. 56-62, 72
- Wojciech Mrozowicz "Krypta
Wirtemberska w kościele zamkowym w Oleśnicy"
Oleśnica- Wrocław 2004 r. s.14
- Józef Milka "Kamienne
pomniki średniowiecznego prawa"wyd. II Dolnośląskie
Tow. Społeczno-Kulturalne Wrocław 1979 r. s. 9
- List M. Labidoire przechowywany
w archiwum kustosza oleśnickiej bazyliki ks.infułata Wł.
Ozimka.
Publikacje i artykuły autorstwa W.
Piechówki
Publikacje i artykuły o W. Piechówce
i jego pracy
|